Uncategorized

…Elfik wkracza do akcji!…

Wiele się wydarzyło od ostatniego wpisu. Kilka razy łapałam się na tym, że miałam pisać, że powinnam zapisać to, co się aktualnie dzieje. A potem dochodziłam do wniosku, że mam wiele zajęć, które zajmowały mnie bardziej niż chęć pisania.

A może po prostu straciłam już swój dar?

O czym by tu dziś napisać, jakie wspomnienia zostawić? Skupmy się na ostatnim weekendzie.

KoChaŚ od kilku dni mówił, że sobota będzie dla niego pracująca. Pogodzona z tym, postanowiłam zaczekać aż skończy zmianę i dopiero do niego pojechać. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że weekend zacznie się dla mnie tak wesoło. W tygodniu napisała do mnie Elfik, mówiła, że ma wewnętrzne rozterki i nie umie sobie z nimi poradzić. Nie miała się do kogo zwrócić, chciała pogadać, zwierzyć się. I choć nie widziałyśmy się już od dość dawna to nadal pozostawała moją przyjaciółką. A przecież przyjaciołom trzeba pomagać i ich wspierać. Choćby minęło bardzo dużo czasu.

Od czasu jak jestem z KoChaSiem spotkania z przyjaciółmi czy znajomymi staram się organizować w tygodniu, w czasie kiedy i tak nie mogę spotkać się z moim chłopakiem. Weekendy w całości staram się poświęcać dla niego, bo to jedyne dwa dni kiedy możemy być razem bez pośpiechu i tylko dla siebie. Jednak fakt, że w sobotę rano on miał pracować skłonił mnie do zmiany w tym temacie. Umówiłam się z Elfikiem. Liczyłam, że kilka godzin starczy nam na ploteczki i zwierzenia, a potem pojadę do niego. Dodatkowy plus stanowił planowany wyjazd przyjaciółki do babci, którą chciała odwiedzić po naszym spotkaniu. Miałam wszystko ustalone i bardzo się cieszyłam na taką sobotę. Plany się lekko skomplikowały kiedy KoChaŚ wyskoczył z pytaniem czy spotkamy się w piątek po pracy, bo sobotę jednak ma wolną. I wiecie co zrobiłam? Pogoniłam go. Nie chciałam rezygnować ze spotkania z przyjaciółką, mimo, że pokusa spędzenia większej ilości czasu z ukochanym była bardzo kusząca. Odbyłam w sobie wewnętrzną walkę między miłością a przyjaźnią. I może gdyby chodziło o zwykłe spotkanie to bym kombinowała jak na nie nie pójść. Tu jednak ciągle w uszach słyszałam prośbę o wsparcie, o pomoc, o obecność by Elfik nie została ze swoimi problemami sama. Potrzebowała mnie, zdecydowanie bardziej niż KoChaŚ mnie. Jedno popołudnie to nie wielkie poświęcenie z mojej strony, o ile tylko mogłam jakoś jej pomóc, być przy niej.

Tak więc, w sobotę z rana zjawiłam się w stolicy, I niestety musiałam się uzbroić w cierpliwość, bo Elfik zaczęła się zbierać na ostatnią chwilę i miała spore opóźnienie. Przyznaję, trochę mnie to zirytowało. Sama prosiła o mój wcześniejszy przyjazd do Warszawy, a tu coś takiego. Żeby się mocno nie denerwować pisałam z chłopakiem, w ten sposób moja frustracja się rozpływała, a ja mogłam spokojnie czekać na przyjaciółkę. Choć musicie przyznać, że umawianie się z kim, a potem spóźnianie się na spotkanie nie pokazuje nikogo w najlepszym świetle. Nawet jeśli to dla Was ktoś bliski to czuć takie ukłucie braku szacunku dla naszej osoby. Jednak Ayer zamiast się denerwować poszła na małe zakupy.

W Empiku nabyłam suche pastele w 12 kolorach. Postanowiłam, że czas najwyższy nauczyć się używać czegoś więcej niż tylko kredek. Poza tym na grupie kolorowankowej dojrzałam, że można z ich pomocą zrobić naprawdę fajne i proste tła do obrazków. Cena też nie wydała mi się jakaś straszna, więc postanowiłam nabyć pudełko dla siebie. Stwierdziłam, że jeśli się nie polubimy to bez żalu oddam je dziewczynom lub komuś znajomemu. Zajrzałam też do AVON, gdzie kupiłam kilka niezbędnych drobiazgów do domu i dla znajomej mamy. Myślałam, że na tych zakupach trochę mi się zejdzie i Elfik zdąży dojechać na miejsce. Jednak tak szybko się obrobiłam ze wszystkim, że później zostało mi już tylko krążenie po galerii bez celu. Przy okazji oglądałam sobie wystawy z czekoladą, ciuchami, bielizną czy biżuterią. Ceny oczywiście sprawiły, że mój portfel schował się z piskiem przerażenia w najgłębszych odmętach plecaka. Stolica i ceny, na które trudno sobie pozwolić od tak, bez okazji. A przynajmniej w moim wypadku.

Spotkanie z przyjaciółką minęło pod znakiem ogólnej głupawki. Na początku musiałyśmy odnaleźć nasz wspólny język z czasów studiów, co nie było wcale takie trudne, jak początkowo sądziłam. Niemal natychmiast wskoczyłyśmy w stare tory. Zupełnie jakby od naszego ostatniego spotkania nie minęło wcale tak dużo czasu, a zaledwie kilka godzin czy dni. Początkowo w naszej rozmowie dominował temat jej kłopotów i rozterek. Kilka dni wcześnie, kiedy to umawiałyśmy się na spotkanie Elfik próbowała mnie przygotować do rozmowy, którą chciała ze mną odbyć. Ze sposobu w jaki do mnie pisała wywnioskowałam, że trochę bała się mojej reakcji na to, co mi powie na spotkaniu. Nie była pewna jak przyjmę jej decyzje i zachowania, bała się ostrej krytyki i wyrzutów z mojej strony. I chyba mocno ją zaskoczyłam. Tak przez telefon jak i na żywo. To co mi powiedziała brzmiało dość podobnie do tego, co jakiś czas temu sama przechodziłam. Mogłam więc spojrzeć na to z trochę innej perspektywy. Ja wiedziałam jak się zachowałam w podobnej sytuacji, nie musiałam robić z siebie lepszej niż w rzeczywistości. I chyba to nam pomogło w tej rozmowie. Przebiegła spokojnie, racjonalnie, bez ocen czy wyrzutów – naturalnie. Po prostu, po ludzku. Każdy z nas ma w końcu jakieś grzeszki na swoim koncie.

dav

Kiedy poważne tematy zostały omówione to przeszłyśmy do przyjemniejszej części – czyli cieszenia się swoim towarzystwem. Oczywiście nie obyło się bez wygłupów. W dzisiejszych czasach kiedy każdy ma komórkę z internetem i całym arsenałem aplikacji bardzo łatwo zapomnieć, że jest się na spotkaniu z drugą osobą. Wiecie jak to jest. Idziecie razem do restauracji, na zakupy czy w inne miejsce i każdy ma w ręku telefon. A często gęsto widać w kawiarni ludzi, którzy spotkali się na kawę, a przy stoliku każde z nich stuka we własny telefon, zamykając się w świecie oderwanym całkowicie od ich stolika i osoby z naprzeciwka. My to jednak trochę zmieniłyśmy. Telefony, aparaty, my dwie, uśmiech i… śmieszne zdjęcia! Zabawa była przednia. I wcale nie przeszkadzało nam, że z boku wyglądamy jak wariatki. Widziałyśmy się pierwszy raz od dawna, chciałyśmy uwiecznić tą chwilę i miałyśmy przy tym masę zabawy. Nikomu specjalnie nie przeszkadzałyśmy, więc ignorowałyśmy spojrzenia rzucane znad kaw w naszym kierunku. Niestety, pomimo naszych starań i wielkich nadziei nie udało nam się tego dnia skorzystać z fotobudki. Wielka szkoda, bo właśnie w dobie szeroko rozwiniętej i wszechobecnej cyfryzacji warto mieć przy sobie coś namacalnego, nie zapisanego w pikselach.

Spotkanie z Elą 24 marca 2018 (51)

Pod koniec naszego spotkania do stolicy przybył KoChaŚ. Stwierdził, że przyjedzie po mnie i po wszystkim od razu udamy się do niego. Urocze to z jego strony, że wolał przyjechać taki kawał drogi by ze mną wrócić do domu, niż czekać aż sama dojadę. Przy okazji Elfik miała okazję jego również zobaczyć po latach i ocenić co się u nas zmieniło. Myślę, że to wypadło całkiem nieźle, bo mój ukochany usłyszał kilka miłych komplementów, które mnie samej sprawiły wiele radości.

Zawsze w chwilach kiedy umawiam się z przyjaciółką, a w pewnej chwili pojawia się KoChaŚ rodzi się we mnie poczucie winy. To, że w jakiś sposób znowu nie poświęcam jej całej uwagi. A to, że on jest obok jakby narzuca jej zupełnie odmienne zachowanie, przez co robi się sztucznie i każdy wygląda końca spotkania. W tym przypadku nie czuję tego tak mocno. To pewnie przez charakter Elfika, która jest prawdziwym wulkanem energii, pozytywnej energii. Nie widziałam jeszcze żeby nie potrafiła się odnaleźć w relacji z innymi ludźmi. I to jej chyba bardzo pomaga w takim przypadku jak ten, nie bierze sobie tego mocno do serca. Nie mniej w głębi serca czuję, że coś jej zabieram z samej siebie, nie daję tyle uwagi i czasu na jaki zasługuje. To dlatego właśnie na spotkania wybieram czas, kiedy mam pewność iż mój chłopak jest zajęty w pracy lub zbyt zmęczony by się ze mną zobaczyć. Wtedy nie mam wyrzutów sumienia. Całą uwagę mogę poświęcić jej i temu co chce mi przekazać. W takich momentach czuję, że zbliżam się do bycia dobrą przyjaciółką.

Ten poranek przechodzący w popołudnie naprawdę dodał mi wiele energii. Uświadomił, jak bardzo brakuje mi towarzystwa przyjaciółek w moim życiu. Z roku na rok jesteśmy coraz starsze, a nasze drogi się rozchodzą. Nasze plany, marzenia, ambicje – wszystko ulegało zmianom i często sprawiało, że stawałyśmy się zupełnie inne niż wcześniej. A jednak nadal się ze sobą przyjaźnimy i potrafimy odnaleźć w tych okruchach, które pozostały przez milczenie i brak kontaktu. To niezwykłe, że udało nam się stworzyć tak mocne więzi, których nic nie jest w stanie naruszyć. Ani czas, ani rozłąka, ani długa cicha. To jedno popołudnie z Elfikiem uświadomiło mi jak wielki błąd popełniam spychając spotkania towarzyskie na dalszy plan poświęcając się głównie pracy, swojemu związkowi i domowi. I nie mówię, że to źle. W końcu to wszystko jest ważne i stanowi centrum mojego życia, a jednak nie powinnam zapominać o przyjaźniach, które przez lata udało się nawiązać. Co jakiś czas gryzą mnie takie wyrzuty sumienia, że nie odzywam się do ludzi mi bliskich. Kiedyś nie było dnia byśmy razem się nie śmiali, nie rozmawiali, nie wygłupiali. A dziś często nasz kontakt kończy się na tym, że z okazji świąt wyślemy sobie życzenia i przypadkiem dojrzymy wpisy na Facebooku lub na innym portalu. Jest mi z tego powodu bardzo przykro. Czasami by nie czuć się złą osobą wmawiam sobie, że oni też mogą się do mnie odezwać, dlaczego sama mam wyciągać rękę i szukać kontaktu skoro oni tego nie robią? Głupie tłumaczenie czyż nie? Przecież oni też mają swoje życia, często zabiegane i pełne zupełnie innych ludzi, planów, marzeń. W tym chaosie dnia codziennego czasami trudno jest pamiętać o wszystkich. Więc skoro o nich pamiętam, przypomniałam sobie, to staram się szukać kontaktu. I choćby miał się zakończyć na paru smsach czy widmowej obietnicy spotkania, to chyba warto. Dla samego podtrzymania tej głębokiej więzi, która nas wszystkich łączy.

dav

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s