Ukochane futrzaki

Elza

Sunia. Adoptowana ze schroniska w Milanówku, w naszym domu pojawiła się w sobotni poranek 19 maja 2018 roku. Jej wiek szacowany był na 1,5 roku. Z informacji, które udało mi się zebrać od wolontariuszy, sunia odebrana została jako szczeniak w czasie interwencji. Następnie tymczasowo trafiła do domu jednej z wolontariuszek. Razem ze swoją „panią” brała udział w szkoleniu, mającym pomóc jej w pokonaniu lęków i nauczenia jej życia z ludźmi i innymi zwierzętami. Po pół roku została oddana do schroniska, gdzie dostrzegła ją moja mama. Jesteśmy dla niej drugą i docelową rodziną. Znaki szczególne: bojaźliwa (boi się samochodów, rowerów, ludzi… a czego ona się nie boi…), ciekawska, inteligentna, pieszczoszek.

LunaLunka

Samiczka. Kupiona w sklepie zoologicznym na terenie Pruszkowa jako nowa towarzyszka dla George’a. Tank przyniósł ją w kartonowym pudełku w dniu 29 marca 2018 roku. Zgodnie z tym, czego dowiedzieliśmy się w sklepie maluch miał około 4 miesięcy kiedy do nas trafił. Imię wymyślił dla niej mój brat. Stwierdził, że Luna będzie pasować do jej umaszczenia, które na grzbiecie układa się w kształt księżyca. Zazwyczaj wołam na nią Luśka lub gruba, bo zjada nie tylko swoje porcie, ale wyjada też te przeznaczone dla swojego towarzysza. Znaki szczególne: oryginalne umaszczenie, żarłok, typowa kobieta – zaradna i potrafiąca postawić na swoim., krzykacz z byle powodu.

ManiegManieg

Samczyk. Pojawił się u nas 7 marca 2015 roku. Nasz dom był jego trzecim. Przygarnęliśmy go, bo poprzedniemu właścicielowi przeszkadzało, że głośno domagał się jedzenia kiedy tylko usłyszał otwieranie lodówki. Jeszcze wcześniej znajdował się w rodzinie z małymi dziećmi. Te jednak nie zajmowały się nim należycie. Nigdy nie dowiedzieliśmy się ile miał lat kiedy do nas trafił. Imię pozostało mu z przeszłości, my tylko zamieniliśmy k na g z powodu jego wielkości. Najbardziej rozpoznawalną cechą fizyczną były obwódki wokół oczu, które sprawiały upiorne wrażenie, szczególnie od jego jaśniejszej strony. Znaki szczególne: płochliwy, cichutki, cierpliwy, z jedwabiście miękkim włosem, złośliwy wobec Georga, tłuścioszek. Zasnął niespodziewanie 19 stycznia 2018 roku.

GeorgeGeorge

Samczyk. Kupiony w sklepie zoologicznym Kakadu w Złotych Tarasach. Przybył do nas 20 grudnia 2012 roku jako prezent imieninowy dla Tanka. Młody wybrał go sobie spośród innych ze względu na umaszczenie i zaczepny charakterek. Kiedy na niego spojrzał powiedział: „Wygląda jak George, to George!” Jest to oczywiście nawiązanie do kreskówki z królikiem Bugsem. Zabraliśmy go do domu po zrobieniu zakupów świątecznych. Podróżował do domu otulony szalikiem i schowany w kartonowym pudełku. Znaki szczególne: domagający się uwagi, uwielbia się przytulać, dyskutant, ma czucie nawet w końcówkach włosów, kocha ogórka i frykasa, złośliwy wobec Mańga.

ChelseaChelsea

Samiczka. Kupiona w sklepie zoologicznym Kakadu w Jankach. Brana była jako maluszek. Rodzice sprezentowali nam ją po odejściu jej poprzedniczki, zaraz po rozpoczęciu nowego roku szkolnego. W naszym domu obecna od 23 września 2010 roku. To pierwsza świnka z naprawdę długim włosem, na której zaczęłam ćwiczyć podcinanie futerka. Imię wybrał jej mój tata, na naszą prośbę. Chcieliśmy by w ten sposób stworzył z nią silniejszą więź, czuł się częścią naszego futrzanego stada. Chelsea zawdzięcza więc swoje imię drużynie piłkarskiej. Znaki szczególne: inteligentny uciekinier, świnka wyścigowa, mała dama kochająca siedzenie na kolanach. Odeszła niespodziewanie 16 grudnia 2012 roku.

SaraSara

Samiczka. Poprzedni właściciel pozbył się jej wyrzucając ją na osiedlowy śmietnik, kiedy spodziewała się maluchów. Trafiła do domu tymczasowego pod patronatem Stowarzyszenia Pomocy Królikom, skąd osobiście ją zabraliśmy.  Adoptowałam ją z dniem 12 czerwca 2009 roku za namową mamy, która wymyśliła iż będzie to mój spóźniony i przemyślany prezent na dzień dziecka. Nie wiadomo w jakim wieku do nas trafiła, ale ciągle śmieliśmy się, że ma kody na nieśmiertelność. Niemal do samego końca trzymała się w dobrym zdrowiu. Imię nadano jej w stowarzyszeniu, na papierach adopcyjnych widnieje imię Zuzia/Sara. My pozostaliśmy przy tym drugim, bo jeszcze tego imienia u nas nie było, a poza tym króliczka na nie reagowała. Znaki szczególne: długowieczna, uparciuch, inteligenta, zachowaniem przypominała kota, bardzo puchata. Zasnęła 9 sierpnia 2015 roku.

ZojkaZoja

Samiczka. W naszym domu od 20 listopada 2008 roku. Jej poprzedni właściciele nie mogli się nią dłużej zajmować z powodu braku czasu. Podobno większość swojego życia spędziła w klatce, z której rzadko była wyciągana. W naszym domu nie tylko zrobiła się bardziej towarzyska, ale testowała również wyprowadzanie świnek na smyczy w szelkach. Nie udało nam się określić jej zbliżonego wieku. Opierając się na pamięci mojego brata, imię otrzymała po serialu młodzieżowym, który w tamtym czasie oglądałam w telewizji. Znaki szczególe: indywidualistka, ulubienica spacerów. Z naszego życia odeszła 14 września 2010 roku.

ZorroZorro

Samczyk. Pierwszy zwierzak, którego kupiliśmy. Do naszej rodziny dołączył 11 października 2007 roku z osiedlowego sklepu wędkarskiego. Kupiliśmy go po utracie poprzedniej świnki. Był bardzo młodziutkim osobnikiem i dość drobnym. To do niego dołączyła Zojka i niestety jego zauroczenie pozostało bez reakcji z jej strony, co wyraźnie działało na jego męską dumę. Jego imię wyraźnie nawiązuje do ciemniejszej maski na pyszczku. No i mojej ukrytej od dzieciństwa miłości do serialu Zorro. Znaki szczególe: ciekawski, malutki, delikatny, ruchliwy. Odszedł od nas po dziwnej chorobie jelitowej 24 stycznia 2009 roku.

TorciaTora

Sunia. 8 września 2005 roku wróciła razem z nami ze schroniska na Paluchu. Weterynarz nie dawał jej więcej jak pół roku, nie zdążyła nawet trafić do kwarantanny. Znaleziona została jak błąkała się po ulicach miasta. Prawdopodobnie była ofiarą wakacyjnego porzucenia. Choć była kundelkiem to w wyglądzie i zachowaniu przypominała owczarka australijskiego kelpie. Po wypadnięciu z samochodu po raz pierwszy w nowym domu wpadła na najmłodsze dziecko w domu. Ono na widok tak szybo poruszającego się zwierzaka zakrzyknęło: „Toro, toro!” A że to dziewczynka to i imię musiało zmienić płeć. Znaki szczególne: uwielbiała śnieg, wygrzewanie się na słońcu, kocie jedzenie, czesanie i pieszczoty. Zasnęła po trudnej chorobie 2 października 2017 roku.

WiewiórciaWiewiórka

Samiczka. Do naszego domu trafiła od znajomych w okolicach 2000 roku. Nie mogli jej dłużej trzymać z powodu alergii, którą miały ich dzieciaki. I choć dostaliśmy ją od znajomych to nie ustalaliśmy ile miała lat. W poprzednim domu była trzymana z inną świnką, która trafiła do innego domu, u nas trzymała się z Zuzią. Swojemu umaszczeniu zawdzięcza imię, które nieświadome nadała jej moja babcia. Po przyniesieniu jej do domu, mama posadziła ją babci na kolanach, a ta nie spodziewając się zwierzaka w pierwszej chwili była przekonana, że to prawdziwa wiewiórka. I taką też się stała. Znaki szczególne: idealna świnka. 8 września 2006 roku pokonał ją nowotwór w przedniej łapce.

GwiazdkaGwiazdka

Samiczka. Znaleźliśmy ją w czasie wakacji 2001 roku wracając z zakupów. Błąkała się pod krzakami otaczającymi pobliskie blokowisko. Prawdopodobnie poprzedni opiekunowie pozbyli się jej przy okazji wakacyjnego wyjazdu i braku opieki dla niej. Ojciec męczył się wtedy długo zanim udało mu się ją złapać, a później jeszcze niósł ją na rękach razem z naręczem zakupów. Weterynarz na wizycie ocenił, że prawdopodobnie urodziła się w grudniu, stąd właśnie wzięło się jej imię. Możliwe, że to właśnie jej odnalezienie i lepsze warunki w naszym domu sprawiły, że od jej pojawienia się, na każde wakacje zabieraliśmy ze sobą zwierzaki. Znaki szczególne: jedwabne futerko, drugi podbródek, gotowość do walki ze wszystkim i z każdym, chętnie słuchała czytanej książki. Zasnęła 20 maja 2009 roku.

LolaLola

Samiczka. W maju 1997 lub 1998 roku dostałam ją na spóźnione urodziny od mojego chrzestnego. Była prezentem zapowiedzianym i uzgodnionym z moimi rodzicami. Prawdopodobnie zakupiona w sklepie zoologicznym, tego jednak nie pamiętam. Mój pierwszy większy zwierzak. Była „królikiem doświadczalnym” mojego wychowania futrzaków w domu. Znaki szczególne: na dźwięk szeleszczącego papierka od cukierków czy batonów przebiegała cały pokój by dostać łakocie. Przy szybkim bieganiu nie widziała siatki, uciekając przed kotem kręciła się blisko rodziny zamiast odskoczyć w las. Spokojna i puchata. Po ciężkiej chorobie pyszczka odeszła między 2004 a 2005 rokiem.

ZuziaZuzia (druga)

Samiczka. Nie pamiętam jak do nas trafiła w roku 1996. Prawdopodobnie została kupiona przez moich rodziców po tragicznej śmierci swojej poprzedniczki, do którego to zgonu się przyczyniłam. Co zabawne obie miały bardzo podobne do siebie umaszczenie. Moja teoria jest taka, że miała być rekompensatą za ograniczenie rodzicielskiej uwagi z powodu narodzin mojego brata. Pierwsza świnkowa ulubienica mojej mamy, od niej zaczęła się nasza wielka miłość do świnek. Znaki szczególne: zlizywała moje słone łzy, kiedy chciała siku jej jedno ucho robiło się mocno czerwone, szybko nawiązała dobre relacje z królikiem i inną świnką. Pokonana przez zapalenie oskrzeli, zasnęła 4 kwietnia 2002 roku.

LeoLeo

Pies. Jako szczeniak został zimą podrzucony na nasze podwórko. Ciocia wracając do domu usłyszała go spod samochodu mojego ojca. W domu pojawił się w okolicach roku 1995. Wychowywany przez nas od małego, rodzice początkowo po znalezieniu dokarmiali go mlekiem. Wierny towarzysz dziecięcych zabaw rósł razem ze mną. Pies, który przeszedł drogę od łańcucha do swobody. Znaki szczególne: śpiewak do wyjącego duetu, chętny do zabawy, mocno zbudowany, cięty na obcych. Na przełomie czerwca – lipca 2005 roku opuścił nas na skutek krzywdy jaką poniósł z ręki ówczesnych sąsiadów – prawdopodobnie strzelili mu gazem prosto w nos.

Kajtek

Pies. Jak byłam mała to już w domu był od jakiegoś czasu. Dorastałam w jego towarzystwie. Znaki szczególe: duży miś, delikatny, broniący własnego domu. Odszedł przy pomocy weterynarza, co spowodowane było powikłaniami po złamaniu kręgosłupa, do którego przyczynił się młodszy Leo. W ostatnich dniach swojego życia pamiętam jego wyniszczony nosek, na którym siadały muchy. Do tego jego mozolne ruchy, które bardzo mocno bolały. Został uśpiony w roku 1997.

Reklamy